sobota, 28 stycznia 2017

Mam talent?

Siemka!
Jesteście jeszcze tu??? Ostatni raz na blogu byłam miesiąc temu! Nawet nie wiem, kiedy ten czas tak szybko minął. Przez ten miesiąc dużo się u mnie działo i na nudę nie narzekałam. Pojawiło się sporo nowych aniołków i sama się zastanawiam, jak znalazłam na nie czas. Bywały dni, kiedy lepienie trwało do późnych godzin nocnych. Nie wiem, czy to tylko ja tak mam...wydaje mi się, że przecież już nie raz robiłam podobnego aniołka i powinnam maksymalnie w dwie godzinki się uwinąć. Niektórzy piszą, że mam talent. Bzdura....Mija jedna godzina - Pan Anioł ma za długie nogi. Mija druga godzina - Pan Anioł jest za szeroki w barkach. Mija trzecia godzina - falbany sukienki się nie układają. Mija czwarta godzina - nadal mam problem z falbankami. Po tym czasie masa solna staje się tak twarda, że już powoli zaczynam tracić siły przy jej wałkowaniu. Mija piąta godzina - o mamo! Dekolt Pani Aniołowej...ach zakryję włosami, nie będzie widać ;) Po sześciu godzinach stwierdzam, że nie wyszło mi tak jak chciałam i mam ochotę wszystko zacząć od nowa haha. I powiedzcie mi, gdzie ten talent??? 
Całe szczęście malowanko idzie żwawiej. Parkę śmigam w trzy godziny. Choć czasem jak wyjdzie jedno oko większe od drugiego, to doliczyć muszę jeszcze godzinkę ekstra. A dedykacja? Piszę, zmazuję, piszę, zmazuję, piszę....Mąż już na mnie krzyczy, że obiadu nie ma, i co?! Trudno, będzie głodny ;) Przyznaję więc szczerze, że talentu to ja nie czuję, jedynie ból pleców ;)
Ale mimo wszystko kocham moje aniołki, uwielbiam dbać o każdy najmniejszy szczegół i dążyć do perfekcyjności. Tak łatwo się nie poddaję ;)) i mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie taki czas, gdy już będę mogła stwierdzić: "Tak, ten anioł jest idealny". 
Teraz jak już wiecie, jak wygląda moje (nad)zwyczajne popołudnie (noc), mogę Wam pokazać najnowsze prace. 
Pierwsze dwie parki jeszcze zeszłoroczne. 








Natomiast sezon 2017 otwiera różowa anielica.




A kolekcję styczniową kończą anioły na Dzień Babci i Dziadka.









Poza aniołami udało mi się stworzyć zaproszenia na Komunię i karteczkę imieninową.







Jutro czeka mnie kolejne nowe wyzwanie. Trzymajcie kciuki, żeby sprawnie poszło ;) Serdecznie pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego bloga.

P.S. 

"Kiedy kupujesz od Artysty, Rękodzielnika czy Twórcy,
kupujesz więcej niż tylko przedmiot, kupujesz godziny porażek, eksperymentów, frustracji oraz momenty czystej radości.
Nie kupujesz tylko rzeczy, kupujesz kawałek serca,
część duszy i moment czyjegoś życia.
A co najważniejsze kupujesz więcej czasu dla artysty
aby mógł coś zrobić z pasją....." 

Pamiętajcie o tym! :)
Do następnego!
Madzia

środa, 28 grudnia 2016

Zdjęciowo :)

Hejka!

Dziś szybki, poświąteczny, zdjęciowy post. Co prawda obiecałam, że zajrzę tu jeszcze przed świętami, ale niestety zbrakło czasu. Przepraszam, jeśli czekaliście, ale już nadrabiam zaległości i bez zbędnego pisania, odsyłam Was do zdjęć :)

Na początek łatwe, skromne i przyjemne ozdoby choinkowe, które lubię robić najbardziej. 


Brązowa masa solna i duuużo bieli pięknie kontrastują z zieloną choinką :)






Niżej jeszcze raz domki z poprzedniego posta, z których jestem bardzo dumna :) dziękuję pomysłodawczyni projektu za zaufanie i możliwość wykonania czegoś innego niż aniołki ;)



Ponadto duża dawka mikołajków...



.....i wesołe, kolorowe aniołki na każdą okazję :D 
Pierwszeństwo mają dziewczynki...





...i chłopcy w drugiej kolejności ;)





W między czasie powstała niestety tylko jedna, jedyna kartka...a takie były plany...no cóż może nadrobię w przyszłym roku.


Miałam oczywiście także plany piernikowe. Zaczęło się dość dobrze...


...ale skończyło na pochlapkaniu lukrem ;)


 Jednak najważniejsze, że były smaczne :)

Dobra, zapchałam internet zdjęciami i uciekam ;) śpijcie dobrze i zajrzyjcie do mnie za jakiś czas. Będę tu z dwoma nowymi anielskimi parkami.
Pozdrawiam i do następnego!
Madzia

niedziela, 27 listopada 2016

Świąteczne różności, kartki i duże anioły z masy solnej

Dzieńdobrek!
Korzystając z wolnej chwili wpadam, by nadrobić trochę zaległości. Przyznam się, że mam ogromny bałagan na blogu. W związku ze zmianą nazwiska musiałam zmienić maila i administratora bloga i totalnie nie wiem jak przenieść galerię. A przede wszystkim jak zrobić, by każdy, kto odwiedza mojego bloga, mógł również zajrzeć do galerii. Być może nie jest to tak skomplikowane jak sądzę, ale w tym momencie nie bardzo mam czas, by się tym zająć. 
Bardziej zainteresował mnie natomiast temat scrapbookingu, a w szczególności kartki i sławetny Big Shot. Nawzdychałam się do tej maszyny, rozmarzyłam o niej, ale szybko się wyleczyłam. Uznałam, że póki co jest to za droga inwestycja, tym bardziej, że nie zamierzam robić kartek w hurtowych ilościach, nie mam na to miejsca, ani dostatecznej ilości czasu. Poza tym boję się, że ciągle byłoby mi mało i mało i ciągle bym potrzebowała nowych akcesoriów, wykrojników itp. Ostatecznie postanowiłam sobie poradzić bez Big Shota i takie oto karteczki wykombinowałam :)






Szykowała nam się rodzinna uroczystość i bardzo zależało mi na jakimś pomysłowym prezencie
i "wyczarowałam" taki komplecik.


Wagoniki z odpowiednią zawartością i podpisami "Dla Mamy i Taty, "Na pampersy", "Na mleko" i " Na Zabawki".
Temat kartek pewnie jeszcze się tu pojawi. Już mam pomysł na świąteczne kompozycje :)
A teraz pora na masę solną. W pierwszej kolejności aniołek ratownik medyczny.



Drugi aniołek będzie zdobił pokój małego dzieciątka.



Prócz dużych aniołków ulepiłam również trochę ozdób świątecznych. Między innymi reniferki i małe wiszące ozdoby, które już znacie z zeszłego roku.



Powstały też dwa świąteczne kocurki z brzęczącymi dzwoneczkami i doczepianymi pomponikami :)



A na koniec szczególne zamówienie, którego niestety nie mogę pokazać w całości żeby nie zepsuć niespodzianki.


Domki mają podpisy i dużo maleńkich elementów, których lepienie i malowanie zajęło mi sporo czasu, ale dla takiego efektu warto było :)


Nowe ozdoby się suszą, inne czekają na malowanie, więc na nudę narzekać nie mogę :)
Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję, że tu zaglądacie.
Trzymajcie się cieplutko i do następnego!
Madzia